Siła kobiet leży w tym, że są w stanie uznać złudzenia za rzeczywistość
Federico Fellini

niedziela, 11 września 2011

Swimming :)

Nie po raz pierwszy rzucił mnie na kolana samym pojawieniem się na scenie. Byłam świadkiem całego zdarzenia stojąc kilka centymetrów obok. Wróć, nie stojąc, a tańcząc, bawiąc się, krzycząc i śpiewając. Piękny to był występ, cudownie niesamowity:)
Klimat nie dzikich tłumów, ale dobrej, dość kameralnej imprezy. Jakby w jednym miejscu, pod dachem zebrać "samych swoich". My wśród nich, zatraceni w muzyce i świadomi, że te uśmiechy tajemnicze jakąś wewnętrzną konspiracją powodowane były. Aaaaa:)

sobota, 10 września 2011

Poczuć we Lwowie

Po kilku dniach tułaczki z podziwianiem uroków Ukrainy w roli głównej, dotarliśmy do Lwowa. Tam zapragnęłam nauczyć się języka rosyjskiego, o czym zresztą już niejednokrotnie myślałam. Wtedy też poczułam chęć do nauki ukraińskiego. Pierwsza lekcja już za mną:)

Wysłałam kartki. Ale nie tylko. Na targu zatrzymałam się nad starymi winylami. Nie bez powodu, bo z myślą o upominku. Przebierałam w płytach, grzebałam, szukałam, myślałam, pytałam. Nieswojo trochę, bo wiedziałam, że wręcz nie powinnam. Ale chciałam.
Zwiedzanie, wyczekiwany obiad na ciepło, piesza wędrówka po mieście, utrata poczucia upływającego czasu. Zepsuty autobus w drodze na granicę. A w międzyczasie śmiechu trochę, przewodnik pod pachą, zakupy, oglądanie i powolne pożegnanie z krajem, gdzie żyje się taaaak zupełnie inaczej:)

Nauczyłam się, odwiedzając jakiekolwiek miasta, zachodzić do kościołów. W Bolonii był to punkt główny wędrówki po mieście, podobnie w Wilnie. We Lwowie odwiedziłam dwa chyba. Scenariusz zwykle jest podobny.

wtorek, 6 września 2011

zamalowanie

1. Bukiet komplementów otrzymałam. Miłe. Mimo, że z zawstydzeniem przyjmuje tak pozytywne słowa, z uśmiechem podziękowałam. Nie wierzę, gdy ktoś obdarza mnie takimi zaszczytnościami. Kompleksy, o których nie mówię głośno, nieśmiałość w najprostszych czasem sytuacjach i brak pewności siebie. Czasem mówię o sobie dobrze, najczęściej w żartach zachwycam się sama sobą. Bo nie mam niczego takiego wyjątkowego. A te komplementy ucieszyły. Po pierwsze dobrze zrobiły próżności, a po drugie...a po drugie to świadomość ich szczerości.

2. Paradoks trwania (nie wiem czy mojego tylko)- im bardziej stara się człowiek o czymś nie myśleć, tym więcej myśli. Tak podobno jest też z dietami- im mocniej chce się ktoś odchudzić i mniej jeść, tym więcej myśli o jedzeniu, a co za tym idzie, więcej wcina.
Postanowiłam nie myśleć, więc myślę. Do czasu mam nadzieję. Teraz czas powyrzucać z siebie mnóstwo wnętrzności, otoczyć się różami i iść dalej prostą drogą, nie stwarzając sobie zakrętów. Śmiać się z niczego i o niczym prawić. To różowa pustka nadchodzi.

3. Arogancka, bezczelna, cyniczna, durna, egoistka, furiatka, gruboskórna, hiena, idiotka, jadowita, kretynka, leniwa, łatwowierna, materialistka, niezrównoważona, odrażająca, pyskata, rozpustna, samolubna, tyran(ka), uparta, wredna, Zła.


"...płyń i żyj, a utop to kim byłeś.
(....)płyń i żyj, jak nawet nie śniłeś"

Moja Piękna Ukraina







O Ukrainie niebawem. Póki co zdjęcia i moje nie mające granic uwielbienie. Nie tylko dla widoków.














niedziela, 4 września 2011

Nic za darmo?

Ja sam kochałem się w życiu tylko jeden raz i potem już nigdy nie kochałem nikogo ani przez minutę, mimo iż bezustannie starałem się stworzyć sobie złudzenie.
Marek Hłasko


Sprzedam się dziś. Ba! Za darmo oddam. To za sprawą Kubusia Puchatka, którego dziś usłyszałam- Pójdę z Tobą. Z przyjaciółmi fajniej się czeka.

Tak, chowane daleko było dotychczas to moje czekanie. A teraz potrzebę mam napisać, powiedzieć, a wręcz wykrzyczeć głośno w przestrzeń- czekam.

Z przyjaciółmi fajniej się czeka. Jakkolwiek pozbawione sensu to czekanie by nie było.

W kilka sekund wyrzuciłam to. Lżej? Nie, ale mocno prawdziwie. I wcale nie wiem, czy w tym przypadku to uzewnętrznianie się ma jakieś rozsądne uzasadnienie.
Infantylizmem (nie)pachnę.

Bardziej świadomie patrzę za okno. Dziś mocno wieje, powoli kończy się lato. Górale pewnie dokładniej wiedzą co zwiastują te kołyszące się po zmroku gałęzie.

Pływając ulicami

- Czujesz? O jaaa. Zostawiam wszystko i idę w drugą stronę
- Ale co?
- Jak paachnie! To jest właśnie ten zapach!



Zapachy mają w sobie niesamowitą siłę. Potrafią powalić na kolana:)

Zdarza się, że czujemy jakieś perfumy i mamy ochotę iść za wypachnioną osobą. Zamknąć oczy i podążać za nutą, która zabaja nasze nozdrza.

Z myślą o tym zresztą powstają, by osoba wypachniona intrygowała otoczenie, przede wszystkim otoczenie płci odmiennej.

Kręcą mnie zapachy jak mało co.

Czasem ma się ochotę w towarzystwie zmienić miejsce i przysiąść przy kimś, wokół kogo się piękny zapach roztacza, by być bliżej źródła i móc się otaczać jak najmocniej pięknym zapachem. Oczywiście, kobiety pachną dla mężczyzn, a panowie dla pań. Z myślą o damsko- męskich grach stworzono niezliczona ilość zapachów.

Czasem ciężko za zapachem się nie obejrzeć.

Oczywiście są takie, które drażnią. Mnie nie women, a właśnie man. Nie mogę znieść obok siebie mocnego, intensywnego, słodkiego, czy ciężkiego zapachu. Mnóstwo jest tych, które przeszkadzają, wzbudzają nieeleganckie odruchy i każą uciekać. To uciekam.

piątek, 2 września 2011

Moje nogi powoli odzyskują dawną moc :)

Ból, który sprawia chodzenie przywołuje wspomnienia.